81.

2 komentarzy

przynosi mi sny
nasycone
nie jest ważne czym
liczy się tylko nasycenie
nie mogę krzyczeć kedy usta przesłania mi oddech
nie mogę oddychać słowami, których nie ma
to buduje
mosty, które nie prowadzą na żaden brzeg
skłaniam się ku destrukcji
brakowało innego rozwiązania
złość wrzeszczy zza wyimaginowanej ściany zazdrości
TO nie istnieje
ty wiesz, ja wiem, a on..?
czasami wiedza jest zbyt bolesna by ją przyjąć
nie liczę się
ani na siebie?
przede wszystkim brak logiki
później cokolwiek innego
zapomnisz?
nigdy o tym co najważniejsze
zawsze na pierwszym miejscu
poza tym nic nie ma znaczenia
odnajdując zagubione
.
.
.
to tylko kolejny papieros

.

80.

Brak komentarzy



Ściana.

zapomnij o tym co mówiłam

czasami tak jest

nie spodziewasz się niczego innego

Podłoga.

zapomniałam się

ale to już przeszłość

brakuje fundamentu

Sufit.

było blisko

wrażenie, które nie przemija

pozostanę poza sobą

Huśtawka.

szeregi, których nic nie hamuje

odłamki lodu pod powiekami

gdzie serce?

Karuzela.

poziomuję doznania

nie nie znaczy nic

nic znaczy zbyt wiele


cisza


mnie się posuwa

nie mówi się prawdy

.oddech nie boli

79.

Brak komentarzy
Budzę się obok Niego.
Co zupełnie nic nie zmienia.
Światy tworzone z poszarpanych wyobraźnią chwil.
jesteśmy jak syjamskie bliźnięta, które nie mogąc bez siebie żyć wciąż pragną wyzwolenia
Zasypiam wtulona w ciepło skóry.
Zapałka dopala się w nieistniejącej popielniczce.
nie potrzebowałam tego wtedy kiedy byłam swoim odbiciem
Wystarczy spojrzeć aby zrozumieć.
Tafla przeszłości odbija dźwięki, o których chcemy zapomnieć.
Łączy nas to co normalnych ludzi doprowadza do morderstwa.
chętnie poczekałabym na następny autobus ale wiem, że ten jest ostatni
Drżę ukrywając to pod cyniczną maską.
To zawsze było najprostsze rozwiązanie.
On stoi obok i czeka na okazję, która pozwoli mu stworzyć wymówkę doskonałą.
wiem o tym wszystkim i trwam poza wspólnym czasem
Strach paraliżuje struny głosowe.
Ostatecznie wszystko musi się kiedyś skończyć.
W ten czy inny sposób.

już nigdy nie chcę zastanawiać się – co się stało? – kiedy echo nie odpowiada

78.

Brak komentarzy
Wieje na wieczór wiatr
Śmieje się skrycie
Na rozwidleniu dróg czekają na nas
Strzygi i topielice
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak
Daj mi jakiś znak
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty

Mam srebrny pierścień i nóż
Cień pada na twoją szyję
Już migotają mi ślepia
Dziś twoją krew wypije

Jak mnie zapalisz wtedy zapłonę
Jak mnie zapalisz wtedy zapłonę
Co do sekundy o księżyca wschodzie
Ja będę gotów ja będę godzien
Wtedy cuda staną się w mig
Zawroty, zawroty daj mi jakiś znak
A wtedy cuda staną się w mig
Zawroty, zawroty daj mi jakiś znak

Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty

Kalinowy sad
Dziad i czarodziej
Ranem rosa z drzew kropla po kropli
Kapie mu po brodzie

Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak
Daj mi jakiś znak
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty

Usta mam czerwone jak krew
Rozbiegam się po polach
Maki spod sukienki
Masa cała napalona

Jak mnie zapalisz wtedy zapłonę
Jak mnie zapalisz wtedy zapłonę
Chodzę po wodzie zawracam łodzie
Ja jestem Cygan złodziej na głodzie
Usta pól są pełne krwi
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak
A usta pól są pełne krwi
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak

Dygoty dygo dygoty
Dygoty dygo dygoty

…….. i koniec?

77.

1 komentarz

Liczy się dla Ciebie cokolwiek innego?
Wkrada sie pod ciepłe przykrycie nieznacznie tylko naruszając jej intymną przestrzeń.
Myślisz?
Niczego nie opowiem.
Zapada sie podłoga po której stąpa naznaczony jej jękiem.
Czy to ma jeszcze znaczenie?
Rozpalona do granic możliwości.
Rozdarta nienawistnym krzykiem.
Rozedrgana zapadającym zmierzchem.
 To nie ten czas ani nie to miejsce.
Rozpierdoliła, nie przedstawiający żadnej wagi, drobiazg mający być fundamentem przyszłości.
Czy kiedykolwiek było inaczej?
Sposób w jaki ze mną rozmawiasz potęguje wstręt.
Zachęcająco cicho sączy wprost do ucha prawdy otulone w kłamstwo.
 Za ścianą czeka na Ciebie twoja utopia.
Bo tylko po to żyjesz.
Musisz mnie nakarmić!
Osiadłe na ustach mleczne drobiny rażą wściekłością doznań.
 Mój dom jest Twoim domem.
Wmawia jej swoje zachowania z pewnością znamionującą przedwieczną skałę.
Jeżeli kocham, niech będzie, że na swój sposób, któregoś z Was, to jest to niewątpliwie G.
Świętości pozostają daleko poza zasięgiem pamięci.
 Łamianie kości nic nie da.
 Nawet jeśli to tylko gra.
 Kto pisze dla Was scenariusze, moi Drodzy?
Ironia zupełnie nie na miejscu.
Żeby mnie zrozumieć musisz mnie czytać.
A przecież nie wiesz gdzie.
Oto daje Ci do ręki klucz do mnie.
Bedziesz potrafił trafić śladem, który zostawię?
Jeżeli zrozumiesz – pogratuluję Ci. Jeżeli nie – również.
Tego, że odważyłeś się spróbować.
Nogi rozkładane na zawołanie.
 Język wiecznie spragniony smaku rozognionej skóry.
 Oplatam Go żeby nie sfiksować.
To wszystko przypomina jakis denny serial.
 Niczego nie pojmując, rozumieją wszystko.
 Bezwiedne postrzeganie zachwianej nadmiarem wyładowań rzeczywistości.
Między nami nie zmienia sie zupełnie nic.
Poza tym, że sięgacie coraz głębszej perwersji.
 Poza tym, że spełnia sie Twoja przepowiednia.
Kasandra nie była tylko wariatką.
Oto odsłania się kurtyna.
 Oto jest miejsce, które daje rozwiązanie zabierając wszystko poza nim.
 Dziesiątki osobowości stapiają się w jedno w łaśnie tutaj.
Nie ma istnienia poza Wami.
Nie istniejecie poza sobą bo żyjecie wewnątrz siebie.
Składam ofiarę u stóp bóstwa, które wyhodowałam na własnym łonie.
 
Do zobaczenia w Piekle.

76.

Brak komentarzy

Wyobrażam sobie, że do Niego piszę.
 I wciągam w płuca idealną konstrukcję dymu.
Słowa następującej treści.
Kiedy zamykam oczy jest mi nawet dobrze. Bo wtedy nie widzę z kim jestem. Czy dobrze się bawicie? Ty i On?
 Nie robię nic.
Materac. Łóżko. Poduszka. Pseudowanna.
Mam listę życzeń, których wcale nie pragnę.
 To będzie trwało zawsze. Ja Ci mówię. Daję kilka dni.
Przy czym spojrzenie na zegarek.
Nie rozumiem niektórych powiązań.
To brzmi nieuchronnie.
Jutro zapomnę o co mi chodziło.
Ona bawi sie we wróżkę.
On odpierdala na każdym froncie.

TEN nigdy nie zasypia.
Myślę o Nim nawet kiedy śpię. Wrósł we mnie.
Tragifarsa, kurwa jego mać.
Nie będę powtarzać bezsensownych słów.
Biorę Go w usta żeby lepiej spać.

Nie wierzy we własne prawdy.

75.

Brak komentarzy

Poza tym wszystkim znajduje się pustka.
A czym poza tym jesteś?
Odpowiedzi padaja przed pytaniami.
 Nigdy niczego nie mówisz.
 Poza tym nie milczę.
Jakkolwiek by to brzmiało.
Nie odczuwam tych samycyh potrzeb.
Znajdujesz się poza milczeniem.
Czymkolwiek by ono nie było.
Potrzeba błagająca o zaspokojenie.
Nie umiesz już inaczej.
Nie odpowiada.
To tylko głuchy telefon.
 Jakkolwiek by to brzmiało.
 Zapominasz się.
Jestem odpowiedzialna za to co robię.
Ołtarz pełen pogardy.

jakkolwiek by to brzmiało

74.

Brak komentarzy

Czyta mnie.
Skurwysyńskie nasienie. Na odległość.
To nadeszło kiedy orgazm przetaczał się przeze mnie z siłą żywiołu.
Pochylona głowa. Spojrzenie wbite w podłogę.
Martwe białka martwych oczu zupełnie martwej twarzy.
Chce, pragnie, ma ochotę.
Ja się w tym wszystkim zupełnie nie liczę.
Jest mną w wersji z penisem.
I to przeraża mnie najbardziej.
Paradoksalne zderzenie identycznych odmienności.
Chcę zasnąć.
Nienawiść zastępuje inne uczucia.
Smak doskonałości spijany z wnętrza ud.
Zrobię to.
Po raz kolejny zapomnę się wnikając w powierzchnię ściany.
To wszystko dzieje się obok. Bez przenikania.
Obserwatorka.
Myśli nie odzwierciedlają słów.
Nie interesuje mnie to.
czasami warto zapomnieć

73.

1 komentarz

Przestałam kontrolować proces zrozumienia.
Emocje, skłębione w bezwładny rój poruszany podmuchami przewrotnego losu, nie pozwalają się uspokoić.
Gdzie jestem?
Rzuca mną od ściany do ściany. Przestawia z półki na półkę według własnego widzimisię.
Bezwolna kukiełka, kurwa jego mać.
Poddałam się wpływowi tego w co nie wierzę. I teraz walczę.
Spazm wstrząsa głęboko od wewnątrz.
Chcę Go – nic na to nie poradzę.
Przypomnij sobie to wszystko.
Wspomnienia zdarzeń rodzących przede wszystkim ból.
Nieustający ciąg tragikomicznych sytuacji.
I chwile w łóżku, poza którymi nie liczyło się nic.
Przynajmniej dopóki trwały.
Jestem szczera wobec siebie.
Perdolona realistka stojąca w kałuży własnych łez.
Ja nie płaczę. Z zasady.
Chociaż ostatnio tamy puszczały nader często.
Wbrew wszelkiej logice czułam się bezpiecznie.
Idiotka.
Znalazłam lekarstwo.
Prawdopodobnie rozwalę się do końca. O ile cokolwiek jeszcze pozostało.
Wczoraj myślałam o tym jak by to było po prostu zasnąć…
Dawno nie miałam takich myśli.
Naznaczona.
To piętno nie pojawia się ani nie znika – ono po prostu jest.
Boję się zamknąć oczy.
Bo może Go tam nie być.

.
.
.

72.

4 komentarzy
Kiedyś Ci opowiem.
Bajka, która stała się rzeczywistością.
Opowiem Ci historię nieistniejącego.
Spij gorycz z moich ust.
To przecież Twój smak.
A może nikt nigdy..
Niezbadane są moje ścieżki.
Oddycham przez folię.
trawię trawię trawię
Bez zbytniego przekonania.
Nie zastanawiaj się.
Nie ma Pan nawet pojęcia.
szybkie ruchy dłoni
Ukrywam się za szaleństwem.
maskowanie korzeni
Pewne praktyki powinny być zakazane.
Sama w to nie wierzę
Kiedyś Ci opowiem.
i bajka stanie się rzeczywistością
Nawlecz zakrzepłe krople mojej krwi na linie życia znienawidzonych.
błagaj o koniec
Szanse poniżej zera.

  • RSS